środa, 25 marca 2020

bułki maślane pszenno - owsiane




Otworzyłam okno rano i mroźne powietrze wypełniło sypialnię. Jest pogodnie, dni są już odczuwalnie dłuższe i niemal bezchmurne. Słońce przyjacielsko zagląda przez okna przemycając nieśmiałe jeszcze promienie pomiędzy firankami. W radiu podają, że gdzieś na południu pada śnieg choć mamy koniec marca. Porządkuję łóżko. Obowiązkowo kawa. Wstałam później niż zwykle do pracy. Wczoraj byłam w biurze, dzisiaj praca zdalna w domu i tak na zmianę – oto jak teraz wygląda tydzień. Nieoczekiwana odmiana. Mąż pełen etat poza domem, dzieci nauczanie przez Internet. Życie inne, ale wszyscy się staramy. Póki co ogarniamy, ale póki co jest tryb wyczekiwania i tryb ‘jakoś to będzie’. Wszyscy wstrzymali oddech. Zapadła globalna cisza. 

"- Świat nie jest idealny - stwierdził Puchatek, drapiąc się po łebku. - Ale zawsze jest jeszcze czekolada. I książka. I gorące kakao." 
- Kubuś Puchatek


Podążając tym prostym, acz trafnym rozumowaniem, doszłam do wniosku, że przyda mi się terapeutyczna moc książki i kakao. W domu już wszystkie książki przeczytane, niektóre wielokrotnie. Jest tęsknota za nowym, nieznanym jeszcze słowem.
Brak możliwości buszowania w księgarni, czyli akcja ’zostań w domu’, ograniczyły kontakt bezpośredni zarówno z książką jak i sprzedawcą, a tym samym zmotywowały mnie do odwiedzenia kilku miejsc w Internecie. Zaskoczona faktem jak bardzo sprawnie to wszystko działa, pomimo okoliczności, przystąpiłam do zakupów. W obecnej sytuacji zakupy w internecie są nie tyle alternatywą, co jedynym rozwiązaniem, które do tej pory zarezerwowane miałam głównie dla książek zagranicznych. Zamówienie zostało złożone. Cieszę się jak dziecko przed gwiazdką i mam nadzieję, że książki dojdą. 
Tymczasem korzystając z okazji, że dzisiejszy dzień pracy zdalnej daje możliwość rodzinnego śniadania i wykonania obowiązków zawodowych nieco inaczej rozłożonych w czasie, zaczynam poranek od upieczenia bułek i zrobienia domowej konfitury z mrożonych owoców. Zaskoczenie dzieciaków - bezcenne. Mama od rana w domu, obudził ich zapach bułeczek choć nie jest niedziela. Nie muszą chodzić do szkoły, więc jest super. To, że przerabiamy materiał, odrabiamy lekcje, wykonujemy szkolne projekty nie jest żadnym problemem, choć niewątpliwie bez tego byłoby już zupełnie wakacyjnie. Gdyby jeszcze można było spotykać się z przyjaciółmi i wychodzić na lody, do kina, czy ZOO, to 'dziękuję, nie mam pytań'. Też mnie cieszy ten nieoczekiwany wspólny dzień. Jutro muszę być w biurze - wszystko dzieje się na bieżąco z dnia na dzień. Nie ma nic pewnego. Nie tracimy wiary, że wszystko będzie dobrze, może nie będzie już tak jak było, bardziej docenimy to, co mamy i zwykłą szarą codzienność, a nade wszystko możliwość zwyczajnego spotykania się z rodziną i przyjaciółmi. Może nawet spłynie kiedyś na nas błoga niepamięć, że był taki czas jak dziś.











Receptura:
ok 10 bułek

375 g mąki pszennej
125 g mąki owsianej
250 ml mleka (ciepłego)
50 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
30 g świeżych drożdży lub 8 g suszonych drożdży (1 op)
3 łyżeczki cukru
szczypta soli
odrobina mleka i pędzel do posmarowania bułek przed pieczeniem

Rozkrusz drożdże w misce, zalej 1/3 ciepłego mleka plus 2 łyżeczki cukru i 1 łyżka mąki. Wymieszaj i przykryj ściereczką na około 15 minut.
Gdy drożdże się uaktywnią wymieszaj z pozostałymi składnikami i wyrabiaj aż ciasto będzie jednolite i lśniące. Uformuj kulę i przełóż do miski. Ponownie przykryj czystą ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na około 30 min. Wyrośnięte ciasto podziel na 10 równych części i uformuj okrągłe kulki.
Na blaszce ułóż uformowane bułeczki, przykryj i odstaw na 20 min. Następnie posmaruj bułki namoczonym w mleku pędzlem do ciasta.
Wstaw blaszkę do nagrzanego piekarnika i piecz przez 30 min w temperaturze 180*C /355*F.

Recepturę na pyszną  i bardzo prostą w przygotowaniu konfiturę z mrożonych owoców znajdziesz tutaj:
konfitura z mrożonych owoców
Konfiturę możesz przygotować z owoców mieszanych lub jednego rodzaju.



1 komentarz:

  1. Cześć! Agnieszko :)
    Dopiero zobaczyłam Twój komentarz i myślę "która Agnieszka", a to Ty... Ciepłe wspomnienia mam z Twoim blogiem i sernikami stąd.

    Czy zastanie nas błoga niepamięć? Chciałabym!

    A z bułeczkami wstrzeliłaś się, bo dziś, robiąc porządki w szafkach znalazłam mąkę owsianą :)

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń

Wspaniale, że dzielisz się ze mną swoją opinią - dziękuję i życzę miłego dnia :)